MOJA HISTORIA Z EWĄ #10

Witam wszystkich Farnoholików!
Na początku chce was wszystkich pozdrowić i cieszę się, że jest nas tak dużo.

Jestem Irena, w maju skończe 19 lat. Mieszkam w Tomaszowie Mazowieckim.

Moja przygoda z Ewa zaczęła się ponad 8 lat temu, a dokładnie w roku 2009 pod czas festiwalu „Sopot Hit Festiwal”, kiedy to Ewa wykonywała utwór „Cicho” i zdobyła moje serce. Od tamtego czasu zaczełam kupować płyty, zbierać plakaty, gazety z wywiadami i w ogóle, dopadł mnie farnoholizm :D.Jedyne na co wtedy czekałam to koncert, ale mając 11 lat myślałam, że nie spełnia się moje marzenia. Lata mijały i niestety nie udało mi się, po prostu zaczęłam w to wątpić. Aż moim oczom w marcu tego roku ukazała się wiadomość, że Ewa wystąpi w moim mieście. Byłam wtedy bardzo szczęśliwa i wtedy właśnie uwierzyłam, że marzenia się jednak spełniają. Od razu następnego dnia poszłam kupiłam bilet i czekałam na koncert mojego życia. Przez te dwa tygodnie jedyne o czym myślałam to to, że nareszcie ją spotkam, nie mogłam się doczekać. Nadszedł 21 marca wielki dzień…koncert miał odbyć się o 19, ale na miejscu byłam już o 16. Czekałam 2 godziny, w tym czasie poznalam wiele fantastycznych osób. Niektórzy z nich przyjechali z Torunia, Poznania Szczecina, Trójmiasta i dużo by tu mówić. Dokładnie o 18 wpuszczono nas na hale. Wtedy właśnie zobaczyłam scenę, aranżacje. Z początku nie mogłam uwierzyć, że jestem tutaj, myślałam, że to sen, ale jednak nie. Na sama myśl miałam ciary na całym ciele, aż sama się bałam co będzie pod czas koncertu. Cały czas patrzyłam w telefon na godzinę i tylko czekałam z koleżankam na to. Nadeszła ta chwila godzina 19.20,  gdy zobaczyłam Ewę nogi miałam jak z waty i przyznam się poleciały mi łzy ze szczęścia i radości. Było to dla mnie wielkie przeżycie, nigdy tego nie zapomnę. Wszystkie piosenki śpiewałam razem z nią nie mogłam się powstrzymać. Później niestety moje gardło cierpiało, aż dwa dni, ale nie żałuje tego. Zrozumiałam wtedy ile ona nam daje od siebie, skoro moje struny głosowe tak cierpiały, a ona śpiewa prawie, że codziennie, za co naprawdę wielki szacunek. Cały koncert był cudowny 13 piosenek i na bis „Znak”. Jednak moje serce najbardziej zdobyla piosenka  „Rutyna”, kiedy ja wykonywała poczułam cały ten ból i wkład jej w to wszytko. Bo każdy ma ją za jakąś gwiazdkę, patrzą jedynie na wagę i wygląda, za co takich ludzi nie lubię. To jak z nami rozmawiała, nawiązywała kontakt, jej żarty i nie tylko, było wspaniałe. Wtedy właśnie pomyślałam czy jest coś za co jej można nie kochać. Koncert minął tak szybko, że aż trudno mi było w to uwierzyć. Jedyne na co później czekałam to tylko okazja, żebym mogła z nią porozmawiać, zamienić chociaż słowo i poprosić o autograf i zdjęcie na pamiątkę. Czekalismy sporo czasu, bo było nas tam wiele. Gdy podeszła do mnie niestety, na mój pech strasznie się wydurniłam.Z czego na sama myśl nadal się śmieje. Gdy podpisała mi już wszystkie płyty i zdjęcie, spytałam się czy mogę się do niej przytulić, po prostu palłam taka głupotę. Wtedy Ewa zaczeła się śmiać i odrzekla do mnie, że nie może tego zrobić, bo jej chłopak będzie zazdrosny i że jest spocona, a ja że mi to nie przszkadza i mogę smierdzieć jej potem. Nadal nie wierze, że to powiedziałam, było mi wtedy tak glupio i nie wiem co sobie wtedy o mnie pomyślała, ale no tak bywa. Był to moj pierwszy koncert i spotkanie z Ewa i mam nadzieje że bedzie więcej takich okazji. Dziękuje za to mega przeżycie! Jestem farnoholiczka i jestem z tego dumna! ❤

PRZYŚLIJ SWOJĄ HISTORIĘ Z EWĄ WRAZ ZAŁĄCZNIKAMI NA E-MAIL: FARNOTV@GMAIL.COM

OBSERWUJ NA INSTAGRAMIE @EWAFARNAPOLAND ORAZ NA FACEBOOKU!