Moja historia z Ewą #11

Uwaga, pisanie w biegu! :)

Cześć jestem Mateusz, chciałbym podzielić się moją historią z poznaniem Ewy – jako wspaniałą artystkę. Wiele osób może mnie znać prywatnie, czy też z moich aktywnych działań w świecie „Farnoholizmu”, jednak czy wiecie jak to się wszystko zaczęło?

Wiele osób pytają mnie od kiedy jestem fanem Ewy… ja nie potrafię na to sam dokładnie odpowiedzieć. Wiem tyle że z siostrą teksty do pierwszej, polskiej płyty Ewy „Sam na sam” mieliśmy wydrukowane w naszym śpiewniku. Pierwsza piosenka którą pokochałem i przeżywałem to „Zamek Ze Szkła”, a przed TV wspierałem Ewe w Sopocie 2009. Nie pamiętam od kiedy więc jestem fanem, ale to nie jest ważne.

Teraz krótko na temat mojej aktywności online: Jakoś w 2012/13 podczas bitwy na głosy założyłem stronkę, która istnieje do dzisiaj http://ewafarnamusic.hpu.pl/ (nie pamiętam logowania) to było moje pierwsze dziecko, które mnie mega jarało. Po tym średnio udanym dokonaniu, założyłem już bardziej profesjonalny blog http://ewafarnafans.blogspot.com/ który zaczął zdobywać popularność i Fani Ewy bardzo mu zaufali, w ramach rozwoju przeniosłem całą strone na facebooka http://www.facebook.com/efpoland a w 2014 dostałem tą stronę, na której właśnie jesteś.

Jak możecie zauważyć wszystkie te strony były moją pasją, zafascynowaniem do Ewy, żadną chęcią zarobku.

Wracając, mój pierwszy koncert był chyba najdalej domu jak się dało. Jasna Chopok Słowacja 26.01.2013r. Piękny, wysoko na szczycie gór, położony klub. Mega kameralna atmosfera, 100-200 osób i wychodzi królowa. Emocje, dreszcze, pot, radość, drgawki całego ciała – piękny koncert, do dzisiaj nie udało mi się przebić tego koncert – pod względem kameralności i samej Ewy. (Pierwsze koncerty zawsze nie są do przebicia – jak zauważyłem.)

Dzień po pierwszym koncercie opublikowałem nagrania koncertowe na nowym kanale, nazwanym „FarnoTV”. Wtedy już wiedziałem że chcę dokumentować koncerty Ewy, NIE WIEDZIAŁEM że spotka mnie po drodze tyle nienawiści. Telewizja którą stworzyłem zaczęła się bardzo prężnie rozwijać i odnosiła co chwile nowe sukcesy. Nagrania koncertowe, relacje, wywiady z Fanami, wywiady z Ewą…wszystko o czym marzyłem. BUM! Pojawiły się jakieś groźby, ocenianie, wyśmiewanie. Kopiujesz, zgapiasz, „depczesz nam po piętach” – chwila ciszy, załamanie. Wtedy dopiero poczułem że to co robię naprawdę trafia do ludzi, że muszę brać 100% odpowiedzialność za treści które umieszczam. Po tym wszystkim jednak nigdy się nie poddałem.

Pamiętacie czasy z Bartoszem Łoś? Wspaniały, co najważniejsze wyluzowany opiekun fanklubu. Pamiętam wiele wspaniałych sytuacji z Bartkiem, namówiłem go do prowadzenia grupy facebookowej z Fanami Ewy, wspieraliśmy się i bardzo miło wspominam te czasy.

Wracając – znowu… kilkadziesiąt koncertów za sobą, milion zdjęć – doświadczenie na własnych oczach jak to jest być muzykiem, jak to jest być popularnym i żyć normalnie, bawić się i być profesjonalistą. Ewa ze swoim Teamem to wspaniali ludzie, od których można wyłapać wiele pozytywnych wibracji.

Podsumowując te parę lat – dzięki temu jestem tym kim jestem, poznałem wiele ludzi, moich przyjaciół, zobaczyłem wiele nowych miejsc. Niczego nie żałuję.

To tyle, może kiedyś napiszę więcej i dokładniej o koncertach :)